Prasowanie jest nielegalne

Posted in MKM, Najjaśniejsza Przywiślańska on 06/11/2009 by N

Dzisiaj mamy piątek, 6 listopada roku 2009. Ostatni w tym tygodniu dzień, w którym można powrzucać sobie kamyczki do ogródka pewnego satrapy z takiej sobie przerośniętej wioski na wschód od Kędzierzyna, a na zachód od Zabrza – że tak sobie pozwolę napisać. A pozwalam sobie tak napisać na kanwie tego, co dziś obskoczyło absolutnie wszystkie media w regionie.

Z gliwickiej zajezdni wyjechało sobie rano Żelazko – numer boczny 733, wynajęte przez Obywatelski Komitet Obrony Tramwajów i Promocji Komunikacji Miejskiej z Gliwic, jako, iż w najbliższą niedzielę, 8 listopada, ma się w mieście odbyć referendum, w którym – o ile tylko do urn pójdzie nieco ponad 33 tysiące uprawnionych – zapadnie decyzja o tym, czy prezydent miasta Zygmunt Frankiewicz i rada miejska nie zostaną odwołani. Bezpośrednim pretekstem – decyzja, która poskutkowała na obecną chwilę już nieco ponad dwumiesięczną nieobecnością tramwajów na ulicach Gliwic.

Tramwaj sobie wynająć – co za problem? Wystarczy po prostu się zgłosić do dyrekcji Tramwajów Śląskich i ustalić, co i jak. Że trasa nie eksploatowana liniowo? No cóż, ale jeżdżą sobie co jakiś czas wagony robocze, zatem przejezdna jest, więc nic się nie powinno wydarzyć.

Oczywiście – jeśli tramwaju zaraz za bramą zajezdni nie zablokuje radiowóz z drogówki. Pani policmajster stwierdzi, że dalej jechać nie można bo nie, bo ona dostała takie polecenie, więc ona teraz mówi, że jechać nie można. Jak już zza bramy łaskawie wypuszczą, to zablokują jeszcze ze dwa razy po drodze, ignorując całkowicie nadzór ruchu, który przecież ma uprawnienia do kierowania ruchem i będzie przejazd asekurował, aż w końcu staną w poprzek jezdni i dalej się ruszyć nie pozwolą. Bo tramwajem wjeżdżać nie można, bo brak cyklu świateł dla tramwaju (co tam kogoś jakiś nadzór ruchu…) itd., itp. Ani słowa o konkretnej podstawie prawnej. A że dzień wcześniej wjechali? No cóż…

Nie, spokojna głowa, drogi Czytelniku, chętny, by tramwaj wynająć i sobie nim tu czy ówdzie pojechać, nawet, jeśli żaden liniowy tam nie jeździ. Jeśli nie masz nic do powiedzenia przeciw prezydentowi miasta, który tramwajów nie lubi, nie zainteresuje się Tobą nawet pies z kulawą nogą – poza samymi tramwajarzami i miłośnikami komunikacji.

Wiadomość o tym, co miało miejsce w Gliwicach w dniu dzisiejszym usłyszałem w radiu. Rzut oka w internet – a jakże, to samo. No, to co jak co, ale tym razem władze miasta z prezydentem na czele ostro przeholowały. O tyle, o ile bowiem jestem w stanie zrozumieć, że cała akcja im się nie podoba, to tego typu zachowanie od razu prosi się o przyrównanie Frankiewicza do – na przykład – Jarosława Kaczyńskiego, wszak takie wykorzystywanie swoich możliwości jest w jego stylu. Czy teraz słowa „satrapa”, „sobiepanek” czy „dzierżymorda” znajdują sposób, że nie cisnąć się na usta przeciwników? No i jak poza tym tę blokadę rozumieć? Czyżby włodarze aż do tego stopnia bali się referendum? Czy liczyli, że uda im się tę blokadę przeprowadzić bez echa? Jak by na to nie patrzeć, skompromitowali się dość znacząco.

Cóż, pozostaje czekać na skutki najbliższej niedzieli.