Między peronem a bytem
Jest takie miejsce na mapie większego miasta, gdzie przewijają się zazwyczaj przypadkowi ludzie, które stanowi dla nich punkt rozpoczęcia lub zakończenia podróży, miejsce oczekiwania na powitanie lub rozstań. Gwar lub rozbrajający spokój, pośpiech albo spokojna… zaduma? refleksja? zastanowienie? No nic, tak czy owak jest to miejsce. Jest to miejsce, gdzie można natrafić też na pewną stałość – stałą niepunktualność wyjazdów i powrotów, stałe twarze przewijające się w charakterze gospodarzy tego miejsca oraz… Stałych mieszkańców, obywateli różnych światów z różnym rozmiarem dobytku, niemal zawsze w całości przy nich obecnego.
Do… do… do… dobry Boże – spójrz przez mgły, to jest dworzec, tutaj się śpi. Tu ospale płyną dni, a te małe… A te małe – to są my! My są koślawce Twoi – ludzka pleśń, człek sam się boi w lustro wleźć – i niech nie trują nam tych bzdur, żeś nas ujął, żeś nas ujął na swój wzór! A pociąg tu albo tam – Zurich, Rzym, Amsterdam… Po co?! Paryż i Brześć – państwo jedziecie!? – no to cześć!
Do… do… do… dobry Boże – spójrz przez mgły, to jest dworzec, tutaj się śpi. Tu ospale płyną dni, a te małe… A te małe – to są my!
Starzy odchodzą, nowi już u bram – ja, Światowid, wciąż dumnie trwam. Z całej siły chce się żyć, cztery przody, cztery tyły – jest w co bić!
A pociąg tu albo tam – Zurich, Rzym, Amsterdam… Po co?! Paryż i Brześć – państwo jedziecie!? – no to cześć!
Po… po… popalę peta, powiem żart – dobra meta to wielki fart, poczytam rozkład srzed dwóch lat – z lewej wiosna, z prawej wiosna – w środku świat! Popatrz na swe zera, zabierz co masz brać – lecz dworca nie zabieraj, dworzec to nasza mać! Tu sypia Łotwa, Litwa, Biała Ruś, Kutwa, Sitwa – i jeszcze cuś… I ze spokojem dzielą hall – żadnych wojen, żadnych granic, żaden żal!
O… dobry Boże – spójrz przez mgły, to jest dworzec, tutaj się śpi. Tu ospale płyną dni, a te małe… A te małe – to są my! Dobry Boże – spójrz przez mgły, to jest dworzec, tutaj się śpi. Tu ospale płyną dni, a te małe… A te małe – to są my, to są my!
Jest takie miejsce gdzieś w przestrzeni, gdzie przypadkowość jednostek składa się na niezwykły obraz całości, gdzie nigdy nie jest idealnie, skąd usiłują się te jednostki wyrwać, by jednak trafić w inne miejsce i przekonać się, że ono na swój sposób te same wartości realizuje.
Bo cały świat to sieć kolejowa, a miasta to różne dworce – mniejsze, większe, spokojne, rozbrzmiewające gwarem. A czy postrzegać te dworce tylko z perspektywy ich mieszkańca rzadko z wyboru, a częściej ze splotu przyczyn i skutków… To już temat na niejeden elaborat.
[„Dworzec” – słowa Jan Wołek, muzyka Jacek Mikuła, vocal Maryla Rodowicz]